Znów za dużo Jack'a Daniels'a
piątek Wrzesień 22nd 2017

Kategorie

Ciekawe strony

Treści własne

Archiwa

Defloracja prowincjonalnej dziewicy

Mój ojciec często powtarza, że jeśli czegoś nie można kupić, to znaczy, że na czeku jest za mało zer. Ta maksyma sprawdziła się i tym razem. Firma łyka trochę mniejszego konkurenta, który jeszcze do nie dawna bronił się jak prowincjonalna dziewica przed defloracją.

Dopięcie wszystkiego przypadło mi – widać, stary testuje czy nadam się na następcę tronu. Na początku, wyglądało na to, że wszystko pójdzie naturalnie gładko i nie będzie trzeba kombinować z żadnym lubrykantem, jednak jak na złość pojawiło się trochę prawnych komplikacji i musiałem się zwrócić do Niej o pomoc. Jest szefową działu prawnego.

Kazałem sekretarce podrzucić Jej dokumenty i umówić nas na lunch. Przyszedłem chwilę wcześniej i żeby uciszyć odżywające wspomnienia walnąłem sobie podwójną whiskey. Przyszła punktualnie, jak zawsze. Powitała mnie poprawnym, chociaż szczerze wyglądającym uśmiechem. Bez rzucenia okiem w menu zamówiła sałatkę.

Od razu przeszła do rzeczy i precyzyjnie rozwiała wszystkie moje wątpliwości. Jadłopodawcy nawet nie zdążyli donieść żarcia. Stało się niewygodnie, ponieważ zawodowe tematy zostały wyczerpane. Trzeba było przejść do mdłego „Co tam? Jak tam? Wszyscy zdrowi?”.

Donieśli jedzenie, które połykaliśmy w poprawnej atmosferze od czasu do czasu wymieniając uprzejmości. W pewnym momencie przed sobą zobaczyłem tą mizerną pizdę. Szła Lazła w naszym kierunku nieświadomie. Moja towarzyszka siedziała do tej łajzy tyłem i w tym upatrywałem szansę na to, że nie zauważy naszej obecności.

Żeby nie zwrócić na siebie uwagi wbiłem wzrok w jakieś tandetne malowidło na ścianie. Wtedy nie zdawałem sobie sprawy z tego jak bardzo głupio musiałem wyglądać gapiąc się z podziwem na dwie stare babki zbierające ziemniaki.

To by było za proste… W pewnym momencie usłyszałem: „Nie wiedziałem, że tu będziesz kochanie”. Jakby ktoś wbił mi pogrzebacz w ucho. E odwróciła się i przywitała swojego narzeczonego uśmiechem, zarezerwowanym tylko dla niego, zupełnie innym od tego jakim rozpoczęła nasze spotkanie.

Zagryzłem zęby, wstałem i uścisnąłem dłoń niechcianego przybysza, chociaż bardziej miałem ochotę na ściśnięcie jego szyi. „Nie chcę przeszkadzać… Przechodziłem… Wieczorem u mnie…” – wymienili kilka zdań w mdląco słodkiej atmosferze i natręt odszedł. Z trudem to wytrzymałem, chociaż trwało to tylko chwilę.

Wróciliśmy do naszego smoltoku, a ja nieco szybciej usuwałem ze swojego talerza swoje danie. Kiedy oboje skończyliśmy przeprosiłem i powiedziałem, że bardzo się spieszę. Pożegnałem się i wyszedłem.

Wróciłem do biura wydać swoim podwładnym polecenia w sprawie fuzji. Niedługo potem byłem już w drodze do domu. Na szczęście zawsze coś się w moim barku znajdzie. Wypiłem trochę i zadzwoniłem po Roksanę. Jest najdroższa, ale warta swojej ceny…

Generalnie, staram się ograniczać do minimum kontakt z „pogotowiem seksualnym”, ale za bardzo byłem podkurwiony. Potrzebowałem się rozładować i odwrócić wzrok, a nie miałem ochoty na polowanie.

Jest też w tym coś pociągającego. Nie ma podchodów, próśb, sugestii – są tylko ceny za kolejne udziwnienia. Jak dziecko w dziale ze słodyczami. Tyle, że w tym przypadku nie trzeba wybierać, można spróbować wszystkiego, zanurzyć kły w każdej słodkości. Nasz klient – nasz pan.

Zawsze mnie śmieszy, gdy ktoś się oburza na to jak tak można się tak nie szanować. Z dwojga złego lepiej sprzedać się za porządny plik banknotów niż 2 drinki…

Komentarze czytelników

4 komentarzy do “Defloracja prowincjonalnej dziewicy”

  1. ~nygus pisze:

    dziwi mnie twoje podejscie. z jednej strony juz cie ona nie obchodzi, olewasz jej temat, nie chcesz w ogole tego wspominac. z drugiej strony nienawidzisz jej chlopaka i tesknisz za nia,chcialbys znowu z nia byc. powinienes sie zdecydowac co chcesz zrobic dalej.
    ile juz nie jestescie razem,ze tak bardzo cie sciska?

    Powinienes czesciej pisac,bo dobrze sie czyta, poza tym ciekawa tresc w fajnej wersji przekazywana.

  2. ja pisze:

    Ona musi mieć na imię Eliza.

  3. ~greeneyes pisze:

    wnocy84, bardzo lubię Cię czytać :)

Komentuj